wtorek, 8 marca 2011

12. Suka i jej oprawcy

[Kontynuacja części 11]            

Dorota siedziała w swym domu przed telewizorem, z kubkiem kakao w dłoni. Już mogła dłużej siedzieć. Pupa jeszcze troszkę ją bolała – musiała „odchorować” ostatnie spotkanie ze swymi oprawcami. Bolały ją pośladki i uda przy każdym dotknięciu przez dwa dni. Teraz jednak, po ponad tygodniu, mogła już bez problemu siadać. Odprężała się oglądając głupi serial, jakimi zalewani są co dzień telewidzowie wszystkich stacji publicznych i niepublicznych.
Wakacje się kończyły i niedługo miała wracać na kolejny rok studiów. Bała się trochę, jak będzie mogła połączyć swoje spotkania z kolegami Alana ze szkołą. Nagle z zamyślenia wyrwał ją dzwonek domofonu.
„Kto to?” – Dorota się zdziwiła, gdyż na nikogo w tej chwili nie czekała. Serce zabiło jej mocniej, gdy usłyszała głos Alana w słuchawce. On tu był! Stał na dole!
- cześć Dorotko… Miło cię słyszeć… - rzekł spokojnie chłopak
- chcesz wejść? – zapytała, bo tylko taka kwestia przyszła jej do głowy
- chcę wiedzieć, czy już wydobrzałaś i czy chcesz mnie widzieć?
- czuję się świetnie…dzięki, że przyszedłeś… - powiedziała Dorota z uśmiechem na ustach, gdyż rzeczywiście stęskniła się za Alanem
- a jak samopoczucie? – chłopak najwyraźniej nie zamierzał wchodzić
- dobrze… nie wejdziesz? – spytała ze smutkiem w głosie
- mogę wejść, ale nie wiem, czy jako pocieszyciel, jako wróg, czy jako twój Pan…?
Dorota poczuła niemal rutynowo podniecenie słysząc ten ostatni wyraz. Czuła się psychicznie w porządku, cieszyła ją rola suki, czego nie chciała ukrywać
- nie musisz mnie pocieszać….
- a może potrzebujesz wsparcia? – Alan albo stał się taki przeczulony, albo sobie żartował
- już jest dobrze… mam na myśli oczywiście siniaki… - dziewczyna roześmiała się cicho
Alan najwyraźniej odetchnął z ulgą, gdyż jego ton stał się bardziej zawadiacki:
- suczka już zregenerowana?
- suczka w pełni gotowa na swój suczy los – odparła nieco patetycznie Dorota, uśmiechając się szeroko
- to może wejdę na chwilę? Jesteś sama? – zaproponował
Dorota tylko na to czekała:
- jestem sama i już otwieram!
- nie próbuj nawet mieć na sobie jakiegokolwiek ubrania, jak wejdę na górę! – rzucił groźnie Alan, w reakcji na co Dorotę przeszły ciarki podniecenia. Nie wiedziała nawet jak i kiedy ściągnęła z siebie spodnie, podkoszulek, stanik i majteczki i rzuciła szybko na fotel. Gdy Alan otworzył drzwi, stała przed nim naga i nieśmiało się uśmiechała.
- moja ty boska dziewczyno! – wyrwało się Alanowi
Podszedł bliżej, powoli przybliżył swe usta do jej i delikatnie pocałował. Następnie zaczął oglądać jej pośladki i uda. Jeszcze zostały na nich minimalne ślady uderzeń pasem, ale całość prezentowała się dobrze.
- rzeczywiście zregenerowałaś się…
Następnie lekko rozchylił dłońmi jej nogi, tak, że stanęła w rozkroku. Kucnął i zaczął przyglądać się jej wzgórkowi łonowemu i wargom. Dorotę oblał rumieniec, ale stała grzecznie.
- co to za ślady włosków? – spytał groźnie
Dorota się przestraszyła, a jej uda chyba nawet zaczęły drżeć.
- eee. chchchyba nie depilowałam się ostatnio – istotnie bowiem urosło trochę włosków na jej łonie
- masz codziennie rano się depilować! – krzyknął, ale nie za głośno Alan – będę to kontrolował!
- tak jest! – odparła ciszej dziewczyna, machinalnie łącząc ze sobą nogi jak przy żołnierskim salutowaniu
- to może cię zaproszę na jutro do tego samego mieszkanka, co ostatnio?… Chłopaki się za tobą stęsknili – zaproponował Alan – a ty chyba z chęcią skusisz się na rozrywkę…
Dorota czekała na taki obrót sprawy. Była jednak dyplomatyczna:
- z chęcią, pod warunkiem, że się spodobałam…
- jesteś pięknym obiektem znęcania się – rzucił Alan - mogę nawet ci zaproponować spotkanie z trzema nowymi przyjaciółmi, którzy będą ci towarzyszyć… - dodał tajemniczo
Dorota była lekko zmieszana… Czyżby kolejni koledzy? A może inni niewolnicy?
- nowymi przyjaciółmi? – powtórzyła
- a tak! Myślę, że się z nimi zaprzyjaźnisz… - kontynuował enigmatycznie Alan
- a kto to? – zdecydowała się wprost zapytać Dorota
- jaka suczka niecierpliwa… - uśmiechnął się – zobaczysz… W każdym razie są oni rodzaju męskiego, więc powinnaś się przygotować na takie spotkanie.. Powinnaś ładnie wyglądać… Na pewno warto zrobić jak najlepsze wrażenie…
- mam się umalować? – spytała
- możesz, ale niekoniecznie… raczej może – tu Alan rozejrzał się dookoła – jakaś ładna biżuteria? Masz gdzieś szkatułkę z biżuterią?
Dorota, nieco nadal zmieszana wskazała mu na pudełeczko leżące na biurku z lustrem. Alan podszedł i zaczął w nim grzebać. Po kolei wyjmował broszki, naszyjniki i inne świecidełka i je krytykował. W końcu wybrał z pudełeczka zestaw, który mu się spodobał. Po kolei Dorocie je teraz pokazywał i komenderował:
- to założysz na szyję – pokazał jej trzy naszyjniki
– a to na nadgarstki – tu wskazał dwa cienkie łańcuszki
- te na kostki – znów dwa łańcuszki
- to na uszy – wskazał jej kolczyki ze zwisającymi łańcuszkami do kompletu
Następnie ubrał ją w tę biżuterię, która prezentowała się imponująco na nagim ciele Doroty
- tylko biżuteria? – upewniła się dziewczyna, zerkając podniecona do lustra
- a co jeszcze chcesz? I tak nie będziesz mieć na sobie ubrań – rzucił Alan
Dorota się wystraszyła, że przy spotkaniu z trzema nieznajomymi będzie od razu naga
- a co myślałaś? Suka jest naga i basta! – upewnił Alan – Zresztą to nie wszystko!
Alan wyciągnął z kieszeni jeszcze kilka błyskotek. Rozciągnął je i oczom Doroty ukazało się kilka dłuższych i krótszych, mieniących się łańcuszków
- to dla ciebie! - rzekł
- dziękuję – machinalnie odpowiedziała Dorota z pytającym wyrazem twarzy
Alan jakby przeczuł pytania i po kolei wyjaśniał
- ten łańcuszek na biodra – w tym momencie zawiesił jej wokół brzuszka łańcuszek – będzie pasował do ozdoby, którą masz w pępku
- ten łańcuszek na czoło – i natychmiast wokół głowy Doroty zapięty został łańcuszek ze zwisającym brylancikiem na czole
- a te dwa – Alan wskazał średniej długości łańcuszki – założymy tu:
Schylił się do ziemi, podniósł jedną stopę Doroty i zaczął wsuwać zapięty łańcuszek w górę jej nogi, minął kolano i zatrzymał się w górnej części uda, na wysokości wzgórka łonowego, gdzie łańcuszek był już wystarczająco naprężony, by sam się trzymać. To samo zrobił z drugą nogą. Teraz Dorota aż mieniła się od biżuterii.
- wyglądasz jak prawdziwa królewna… i to moja królewna – to mówiąc Alan pocałował ją delikatnie w szyję.
Dorotę przeszyło znów mrowie podniecenia
- jeszcze jedno – Alan pobiegł szybko do łazienki, gdzie znalazł przybory do depilacji. Bez zbędnych słów naniósł na jej łono trochę pianki i szybko zgolił Dorocie maszynką włoski łonowe.
- teraz jesteś już gotowa….
- gotowa na spotkanie z trzema nieznajomymi? – rzuciła Dorota trochę z pretensją
- nie tylko… przede wszystkim jesteś gotowa na zerżnięcie!
Dorotę trochę zamroczyło z podniecenia, tym bardziej, że pochwę miała już mokrą od stymulacji oraz po goleniu miejsc intymnych. Alan dość szybko zaprowadził do łóżka zdumioną i szczęśliwą dziewczynę, położył i zaczął delikatnie głaskać. Gdy jego ręce zbliżyły się do okolic łechtaczki, Dorota rozłożyła nogi i miauknęła:
- zerżnij sukę Panie, błagam cię…..
Po chwili Alan ściągnął więc spodnie i koszulę i wsunął się w wilgotną szparkę rozpalonej dziewczyny. Kochał się z nią około godziny, całując głęboko i szczypiąc jej sutki. Dorota czuła, że osiągnęła zenit szczęścia. Miała dla siebie Alana i nawet pespektywa jakichś nieznajomych odeszła na bardzo daleki plan. Podniecenie wzmagało się u niej tym bardziej, że miała na sobie przecież cały garnitur biżuterii…
            „Wreszcie Alan pokazał, że jednak go interesuję jako kobieta!” – pomyślała Dorota, gdy już było po wszystkim….

            Był już wieczór, kiedy Dorota dotarła o umówionym czasie osobiście pod drzwi mieszkania znanego już dobrze kolegi Alana. W środku czekał na nią Alan.
- dobrze, że jesteś, mam nadzieję, że jesteś gotowa? Nie bój się… - nieskładnie i w pośpiechu rzekł chłopak, rzucając szybkie spojrzenie na Dorotę. Była ubrana w dżinsową kurtkę i spodnie.
            W środku jeszcze nikogo nie było. Salon był ładnie wysprzątany, łóżko zaścielone ozdobnym kocem, jakby czekało na dostojnych gości.
- to jakich to przyjaciół mam dziś spotkać? – zapytała niepewnie dziewczyna
Alan zamiast odpowiedzi rzucił cicho:
- na razie pójdź do łazienki i przygotuj się, tak jak ci tłumaczyłem. Nie zapomnij o błyskotkach…
Dorota przełknęła ślinę. Na myśl o rozbieraniu się dla Niego zawsze czuła podniecenie, jednak dziś będą ją oglądać jacyś nieznajomi. Wiedziała jednak, że nie ma sensu grymasić, proponować zmian, ani się obrażać. W końcu rola suki wymagała poświęceń…
            Dziewczyna weszła do łazienki. Spojrzała w lustro. Patrzyła w nie uważnie w czasie rozbierania się. Jej ciało było piękne i młode. Opalone po wakacjach, świeże i już bez śladów razów. Gdy już jej biust uwolnił się ze stanika, a ładnie wygolone łono ujrzało światło dzienne Dorota wsunęła na siebie szybko zestaw biżuterii. Teraz wyglądała jeszcze piękniej, zmysłowo i mocno erotycznie, a łańcuszki odbijały jasne smugi światła.


            Taką ją ujrzał Alan, gdy wyszła.
- Witaj, Księżniczko – natychmiast podszedł do niej i upojony jej widokiem chwycił za rękę i ją w nią szarmancko pocałował.
- No czuję się rzeczywiście jak jakaś królowa – skomentowała zadowolona Dorota
- Podejdź, o Pani, do łoża – poprosił Alan, ale ton jego głosu nie dawał złudzeń, że było to w istocie polecenie, a nie prośba. Dorota podeszła więc z nim do łóżka, po czym, prowadzona jego dłonią, weszła na nie i usiadła na nim po turecku.
- A teraz połóż się wygodnie – zaproponował Alan tonem nie znającym sprzeciwu
- Co planujesz? – spytała trochę zaniepokojona dziewczyna
- Połóż się – powtórzył i pomógł jej położyć się w poprzek łóżka z głową blisko jego krawędzi, a nogami zwisającymi po drugiej stronie. Jej ciało pięknie błyszczało skąpane w miękkim świetle opatrzonej abażurem lampy.
- Podnieś i ugnij nóżki – polecił Alan
Dorota zgięła nogi w kolanach i oparła stopy o skraj łóżka. Alan w tym momencie wziął ze stołu dwa plastikowe kółka średnicy 30 cm i położył na łóżku po obu stronach jej stóp.
- Rozchyl uda i oprzyj stopy tam na kółkach.
Dorota zaniepokojona jeszcze bardziej powoli odchyliła uda zgodnie z poleceniem. Oczom Alana ukazała się jej piękny, tym razem wygolony wzgórek łonowy, delikatne, różowe wargi sromowe oraz zgrabne pośladki.
- Pamiętaj – cokolwiek się będzie dziać nie wolno ci ruszać stóp z wyznaczonego miejsca. Jeśli złamiesz tę zasadę, nie będziesz godna być suką! – dodał poważnie
- Poproszę teraz kolegę – Alan powiedział to tak szybko, że Dorota nie zdążyła zaprotestować. I już po chwili do pokoju wszedł kolega Alana, znany jej gospodarz mieszkania. Patrzył na nią z mieszaniną zaciekawienia i udawanej – tak jej się zdawało – pogardy.
- Cześć, czas chyba poznać trzech Nieznajomych… - zaczął
Dorota zupełnie o nich zapomniała! Teraz jęknęła z przestraszenia i oburzenia. Poruszyła nogami, ale w ostatniej chwili przypomniała sobie o poleceniu nie ruszania nóg. Mimo całej sytuacji dzielnie trzymała rozchylone uda. Gospodarz położył na stole spore czarne podłużne pudełko, które trzymał w rękach. Powoli odchylił pokrywkę i wysunął z niego trzy kije (albo wędki) o metalowych rękojeściach i czarnych, cienkich pałąkach. Po wyjęciu przez chłopaka wszystkich trzech Dorota zorientowała się, że są to raczej baty!
- Trzej Nieznajomi, czyli trzy piękne, nowiutkie biczyki – skomentował gospodarz – bat, trzcinka i pejczyk, w sam raz dla tak pięknej młodej damy. Dorota była jak wryta. Zaniemówiła.



Alan w międzyczasie usiadł z boku pokoju, a gospodarz wziął do ręki bacik o miękkim, zwisającym końcu i podsunął Dorocie pod twarz, by się przyjrzała.
- Tym pięknym sprzętem zajmę się twoją piękną szparką i udami – zapowiedział, po czym zaczął delikatnie jeździć końcówką po jej udach, robiąc kilka kółek wokół łona. Na koniec trochę ją połaskotał w łechtaczkę, ale na tym skończyły się pieszczoty
- Można zacząć? – spytał
Dorota szybko wczuła się w rolę, licząc, że coś jeszcze ugra:
- Oczywiście, uderzaj, jestem gotowa, ale błagam, nie masakruj… - zrobiła przy tym taką piękną, potulną minkę. Wyglądała pięknie w tej biżuterii, w pozycji oddanej i bezbronnej suki, naga, z rozchyloną, zapraszającą wręcz cipką.
Pierwsze uderzenie poszło na udo obok łona
- Świiist!
- Ałłłłłl – cicho zaskomlała Dorota
- Świiist!
- Auuuuu – zawyła po drugim razie w analogiczne miejsce po drugiej stronie szparki
- Świiist!
- Aj Aj Aj! – zaczęła ujadać jak piesek
- Świiist!
- Ssssss – zasyczała
- Świiist!
- Nie… Proszę… - wysiliła się na zrozumiałą mowę, trochę zniekształconą jednak z powodu bólu, który przeszywał jej ciało
- Świiist!
- Ajjjjjjjj – jej twarz poczerwieniała z szoku, bowiem tym razem ból był bardzo silny. Jej warga sromowa poczerwieniała podobnie jak policzki.
Po kilku jeszcze razach oprawca przestał
- Co się mówi? – padło pytanie. Odpowiedź była machinalna:
- Dziękuję, Panie
- Dobrze wytresowana! – przyznał chłopak, spoglądając na Alana
Teraz wyjął drugi rekwizyt, którym był pejczyk. Końcówka też zwisała, ale była już sztywniejsza. Tym razem pojeździł nią po wargach sromowych, drażniąc je lekko, tym bardziej, że jedna z nich była obolała.
- Można zacząć? – padło kolejne, bardziej denerwujące niż uprzejme pytanie
Dorota pogodziła się jednak z losem: „Lej, jeśli musisz”
- Za taką bezczelność proponuję… lanie – zaśmiał się chłopak i przywalił Dorotę w sam środek szparki
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaauuu! – dziewczyna zawyła jak dzikie zwierzę
- Świsssst – zaraz poleciał kolejny raz na uda
- Auuu! – Dorota nie przestawała wyć
- Świsssst
- Świsssst
- Świsssst
Dorota wierzgała nogami w boki i miednicą po łóżku, uważając przy tym, by nogi nie wyszły z miejsca zaznaczonego obręczami. Tłumiony trochę krzyk zmienił się w pisk. Ciało Doroty kołysało się odruchowo. Biżuteria na jej ciele dźwięczała przy tym delikatnie.

Na koniec przyszedł czas na ostatni rekwizyt: trzcinkę. Oczy Doroty były mokre od łez. Jej policzki rumiane z wrażenia, a okolice łona już dobrze poczerwieniałe. Dziewczyna milczała, oddychając głęboko. Uda już bardzo mocno jej drżały, z trudem trzymała je jeszcze pionowo.
- Jeśli przetrwasz ten ostatni egzamin czeka cię nie lada wyróżnienie – naprawdę zachęcam cię do wytrzymania – zaczął gospodarz
Dorota patrzyła mu w oczy i milczała.
- Dasz radę przetrwać? – spytał chłopak
Dorota pokiwała głową aprobująco, ale uczyniła to z pewnym wahaniem. Jej dłoń powędrowała na wargi sromowe, które próbowała jakoś pomasować.
- Zdejmij więc rączkę z cipki i przygotuj się na ostatnie razy
Dorota powoli odsunęła dłoń, poprawiła się na łóżku i rozchyliła mocniej drżące uda. Gospodarz zamachnął się trzcinką w poprzek jej warg sromowych. Dziewczyna aż podskoczyła z bólu, a jej nogi wyskoczyły z obręczy.
- Dorota! – przypomniał jej surowo Alan
- Prze… przepraszam – wyszeptała, trzymając się znowu za łono i przesuwając nogi na ustalone miejsca
Teraz Dorota dość długo jęczała dochodząc do siebie, ale do jej umysłu doszła właśnie myśl, że chyba przetrwa próbę. To jej dodało sił.
- Gotowa na drugi raz? – spytał oprawca
Dorota przytaknęła.
- Świiiist! – raz poszedł na udo
- Auuuuuuu!!!! Auuuuuuu!
- Świsssttt! – tym razem na drugie udo
- Aaaaauu!!! – krzyczała dziewczyna
Okolice łona nabrały ciemnobrunatnego koloru. Tym razem próba była naprawdę bolesna.
- Został ostatni raz, niestety tym razem w sam środek pochwy. Postaram się uderzyć lekko – uspokajał zdenerwowaną Dorotę
Dorota trzymała kurczowo dłonią swoje łono, a grymas na jej twarzy sprawiał wrażenie, że nie rozumie co się do niej mówi.
- Dorotko – ocucił ją ciepły głos – odsłoń swoją cipkę, bym mógł postawić kropkę nad „i”!
Dziewczyna odsłoniła swoje obolałe łono i przełknęła ślinę. Moment uderzenia jednak nie następował. Znów chwila ostatecznego ciosu odwlekała się, męcząc Dorotę jeszcze bardziej niż sam ból uderzenia. Zrozumiała po chwili, że chyba znów musi dać ten ostatni znak. Nie czekała więc już dłużej i rzuciła z udawanym uśmiechem:
- czy otworek ma długo jeszcze czekać?
- wpierw rozsuń wargi sromowe i pokaż kawałek swego wnętrza – odparł surowo oprawca
Dorota drżącymi palcami rozchyliła swe najintymniejsze miejsce
- wal! – dodała
Cios poszedł w sam środek, a okropny ból zaczął promieniować do środka jej ciała, ciarki przeszły po plecach, aż poczuła, jakby krew podeszła jej do ust. Nie panowała już nad tym, co robi. Szybko zorientowała się, że już leży na łóżku, trzymając się za czerwoną cipkę. Szlochała i drżała, a na swych plecach czuła ciepło dłoni Alana…

1 komentarz:

Surowo Karane pisze...

Świetne opowiadanie, bardzo fajnie napisane :)
Zapraszamy również do siebie. http://www.surowo-karane.blogspot.com