wtorek, 28 grudnia 2010

05. Nowe próby

[Kontynuacja części 04. Opowiadanie w klimacie BDSM]

Parę dni po wizycie w hotelu Dorota otrzymała kolejny e-mail z propozycją spotkania:
„Cześć Piłkarko! Już łono nie boli? Teraz masz szansę stoczyć ze mną pojedynek, a przy okazji nauczyć się kolejnej dyscypliny sportu. Co ty na pływanie? Jutro przy lasku nad rzeką o 18.00? Weź strój kąpielowy! Dwuczęściowy, bym mógł popatrzeć sobie tym razem na twój brzuszek... Alan.” Odpowiedź poszła tego samego dnia: „Łono już prawie nie boli. Z chęcią przyjdę i pokonam cię w pływaniu. Napatrzysz się na brzuszek. J Dorota.”
            Rzeka w mieście jest dość szeroka, a najbardziej odosobnionym miejscem nabrzeża są zalesione zachodnie łęgi. Tutaj spotkali się Alan z Dorotą. Oboje byli ubrani w dresy.
-         Witam, to może od razu zaczynamy? – zagaił Alan
-          Proszę bardzo – uśmiechnęła się Dorota
-         Popłynę w poprzek rzeki do najbliższej wysepki i z powrotem – to mówiąc ściągnął dres, miał na sobie spodenki pływackie do kolan – będę liczyć czas, bo mam nieprzemakalny stoper, OK.?
-         Dobrze, to w końcu twój pomysł... – odparła Dorota
-         Aaa... Nie ustaliliśmy czegoś. Nie możesz do mnie mówić per „ty”. Od dziś jestem „Pan” i musisz na to uważać, dobrze?
-         Postaram się zapamiętać – odrzekła Dorota trochę zaskoczona, ale i lekko podniecona
-         Postarasz? Chyba się nie rozumiemy! Za każde „ty” będziesz dostawać od razu w twarz, chyba tylko w ten sposób się nauczysz. Rozumiesz?
-         Eeee – Dorota była lekko zdziwiona – tak.... Panie!
Alan uśmiechnął się. Dla pewności przykuł Dorotę za rękę do najbliższego drzewa. Sam zaś wykonał szybko ustalony kurs. Wychodząc na brzeg krzyknął: „dwanaście sekund!” – i znów uśmiechnął się. Dorota, już rozkuta, szybko ściągnęła ubranie. Oczom Alana ukazała się jej zgrabna, sportowa sylwetka. Miała na sobie dwuczęściowy strój sportowy koloru niebieskiego. Najpiękniej wyglądały jej uda oraz płaski brzuszek. Nie mówiąc nic weszła do wody i popłynęła tym samym szlakiem. Prąd ją trochę znosił, poza tym nie była „mistrzynią” pływania, wynik jej okazał się więc nieco gorszy: 15 sekund. Alan miał triumfalny wyraz twarzy.
-         Pokonałem cię! – spojrzał na jej ciało. Dorota miała gęsią skórkę i trochę drżała, gdyż o tej porze promienie słońca już w tym rejonie nie docierały
-         Dam ci jeszcze jedną szansę. Jak ci się znów nie uda, to chyba spotka cię zasłużona kara za twą zuchwałość, jak ci się uda – uwolnię cię od obręczy.
-         Tak jest – odparła Dorota i znów zaczęła schodzić do rzeki
-         Stop! – Alan ją powstrzymał – Ale teraz płyniesz bez stroju!
Dorota chwilę się zawahała. Obejrzała okolicę, ale żywej duszy nie znalazła. Szybko więc ściągnęła z siebie strój, przez co zrobiło jej się jeszcze zimniej. Miała teraz już tylko na sobie cztery obręcze i mały ozdobny naszyjnik na szyi. Prezentowała się bardzo seksownie, co nie omieszkał zauważyć Alan. Skomentował to natychmiast:
-         Niezła cizia z ciebie!
-         I w dodatku twoja cizia – odparła cicho Dorota
W tym momencie Alan krzyknął: „Co to, znów przechodzisz na „ty”??!!”
Dorota drgnęła z przerażenia. Chwilę spoglądała z dala na jego gniewny wzrok, po czym posłusznie i bez pytania podeszła do niego, zbliżyła głowę w jego stronę, przymrużyła oczy i uniosła twarz do góry. Alan bez wahania „strzelił” ją otwartą dłonią po mokrym policzku. Dorota szybko odsunęła od niego czerwieniejącą buzię i wróciła do rzeki.
-    Przeproś na kolanach - dorzucił, jakby kary było mało
Dorota uklękła na moment i głośno przeprosiła

-         Uważaj, bo ja będę za każdym razem walił w pysk! – dodał Alan
Słowo „pysk” podnieciło Dorotę. Nikt nigdy nie nazywał jej ślicznej twarzyczki po prostu „pyskiem”. Szybko weszła do rzeki i popłynęła jak najszybciej umiała. Po powrocie spojrzała z nadzieją na Alana. „Trzynaście.....” – powoli wycedził.
- Chyba jestem pokonana… - nieśmiało rzekła Dorota
-         Pływać to cię raczej nie nauczę! – rzekł Alan – wychodź i stawaj przy drzewie!
Dorota bez słowa podeszła do dwóch drzew rosnących obok siebie w pobliżu. Alan po chwili przykuł kolejno wszystkie jej cztery kończyny do nich tak, by nogi były rozstawione, a ręce uniesione wysoko. Dorocie teraz było już naprawdę zimno, drżała mocniej.
-         Wysusz mnie Panie chociaż, proszę, bo mi zimno... – wymamrotała
-         Hehe – zaśmiał się – chyba musisz trochę poczuć chłód – w tym momencie sięgnął ręką po torbę, którą miał ze sobą cały czas. Wyjął z niej srebrną plastikową torebkę utrzymującą stałą temperaturę. Ze środka wydobył sporą, ociekającą wodą kulkę lodu. Przybliżył ją do Doroty szyi. Dziewczyna zaczęła jeszcze bardziej drżeć. Ciepło jej ciała zaczęło powoli roztapiać lód, a strużka lodowatej wody ściekała jej po obojczyku i piersi. Sutki natychmiast stwardniały jak skała. Chwilę się podrażnił ze swą ofiarą, po czym przycisnął kawałek lodu do jej piersi.
-         Aaaa....chhchchch – wymamrotała Dorota – zimnooo...
Po chwili Alan sięgnął znów do torby. Tym razem wyjął kilka kulek lodowych i czarną elastyczną taśmę. Kulki przyłożył do jej drugiej piersi, po czym je przymocował do jej ciała za pomocą taśmy. Kilka partii taśmy zalepionych na krzyż na piersi uwięziło kulki lodu. Potem powtórzył to samo z drugą piersią. Cała klatka piersiowa dziewczyny przyobrała się w gęsią skórkę.
-         Teraz zrozumiesz, co to jest zimno – szepnął złowieszczo, a  Dorotę przejął chłód mieszany z podnieceniem.
Następnie kolejna duża kulka zamarzniętej wody przywarła do jej uda. Jeździł nią po nodze Doroty chwilę, po czym wsunął ją delikatnie między jej wargi sromowe. Potem docisnął mocniej, a lód znalazł się w jej pochwie. Drugą ręką chwycił Dorotę między nogami, by lód nie wypadł. Po chwili kolejne dwie kulki znalazły się w pochwie, a Dorota uśmiechnęła się drżąc cała. Taśma i tym razem zablokowała lód w pochwie. Następnie Alan obszedł ją dookoła, wyjął kolejną kulkę i zaczął jeździć nią po plecach.
-         Teraz ci zimno?
-         Tttakkk ppannie.... – Dorota nie mogła już mówić z zimna
-         No to posmakuj tego – w tym momencie wyjął z torby jeszcze jeden kawałek lodu, tym razem podłużny, w kształcie rączki do młotka. Pomasował nim pośladki Doroty, po czym wsunął go silnie do jej odbytu. Lód zagłębił się w jej zwieraczach prawie cały. Alan trzymał go przez rękawiczkę skórzaną, więc lód mu się nie mógł wymknąć. Zaczął powoli posuwać ją od tyłu tym kawałkiem lodu. Dorota zaczęła lekko piszczeć z podniecenia, a jednocześnie drżała cały czas już na całym ciele. Po dłuższym takim penetrowaniu, Alan silnie przycisnął ów kawałek lodu, już częściowo stopiony, do jej odbytu i wsunął cały do jej wnętrza. Teraz spojrzał triumfalnie na jej twarz. Oczy wyglądały jak kawałki lodu, usta były już lekko sine. Trzęsła się bardzo i już nawet przestała go prosić o ogrzanie.
-         Chyba już dość lekcji przetrwania – uśmiechnął się i odkuł dziewczynę. Szybko założył na nią zewnętrzne okrycie z dresu i zawiózł do swojego mieszkania. Bez zwlekania nalał gorącej wody do wanny i zaniósł zziębniętą Dorotę do łazienki. Ułożył w wannie i się przypatrywał, jak wracają jej rumieńce.


Rano Dorota obudziła się w nieswoim łóżku. Obok niego ujrzała siedzącego Alana. Patrzył na jej nogi i jej bok, które wystawały spod kołdry. Oprócz niej nie zakrywało jej nic. Od razu Dorotę przeszedł dreszcz podniecenia. Nie nocowała w domu, ale u Niego! Do tego bez ubrania. Była tak zmęczona po kąpieli, że zasnęła natychmiast. Chyba nawet On niósł ją do łóżka. A teraz siedzi i jej się przypatruje! Nareszcie wyczuła moment, kiedy była szansa na kochanie się. Chciała tego już od pierwszej randki. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
-         Witam... Dziękuję za wczorajszą lekcję... Chodź! Bierz mnie... Panie! – to ostatnie słowo dodała w ostatniej chwili, tym samym unikając konieczności poddania się karze.
-         Witam, Dorotko (co za określenie!) Podobasz mi się, miło cię mieć w swym łóżku... – odpowiedział Alan - rzeczywiście mam ochotę zrobić przerwę w uczeniu cię kolejnych dyscyplin sportowych... – tu serce Doroty mocniej zabiło, a jej uśmiech stał się bardziej szeroki – może krótka sesja zdjęciowa?
-         Hmmm – Dorota była znów zaskoczona, ale pomyślała, że to będzie dobry start do gry wstępnej, a po niej... jej marzenie się spełni...
-         Zgoda – odrzekła, a jaka to ma być sesja?
-         Krótka, chcę mieć jedno lub dwa zdjęcia... Tu w tym pakunku jest strój, który założysz – odparł, z czego wynikało, że ma już gotowy jakiś plan
Dorota powoli wstała, nie zakrywając swego ciała rękami. Na chwilę się do niego odwróciła, po czym podeszła do paczuszki leżącej na stole. Otworzyła ją i wyjęła po kolei: czerwono-czarną wydekoltowaną sukienkę bez rękawów obszytą jedwabną koronką oraz czarny biustonosz. Potem czarne stringi, a na koniec czarne, eleganckie pończochy w siateczkę i czerwone szpilki. Oprócz tego na dnie znalazła szminkę do ust koloru karmazynowego.
-         Strój kurtyzany – objaśnił Alan
Dorota była zmieszana, i to nie po raz pierwszy.
-         To będą niegrzeczne zdjęcia, Panie... – podsumowała
Założyła na siebie bieliznę, bluzeczkę, wciągnęła szybko pończochy, spódniczkę i szpilki. Wyglądała teraz jak prawdziwa cizia. Szminka podkreśliła tylko jej rozwiązłą aparycję. Ledwo się poznała przed lustrem w tym stroju. Gdy weszła do pokoju, Alan zagwizdał z uznaniem. Chwilę potem stała już przed obiektywem. Zaraz też zaczęła zabawę, wykonując pozę prostytutki: rozchylone uda, łokcie oparte o oparcie z tyłu, twarz wyrażająca pewność siebie i zachętę. Lekko rozwarte usta. Drugie zdjęcie było jeszcze odważniejsze. Jedna ręka odchylała fragment piersi spod biustonosza, druga unosiła lekko poły spódniczki do góry. Twarz skierowana do góry, lekki wyzywający uśmieszek i pożądliwy wzrok utkwiony w kadrze. Oba wyszły świetnie.
-         Będziesz się przy nich masturbował, Panie? – spytała zawadiacko po sesji
-         Zobaczysz.... – odparł
Na tym jednak się skończył miły dzień razem. Alan podziękował jej, prosił, by wzięła strój i czekała na telefon. Dorota była zawiedziona, ale dostała obietnicę, że czeka ją z pewnością seksowny wieczór za kilka dni. Z tą nadzieją wracała do domu...

Kilka dni później zadzwonił telefon. To był Alan.
-         Cześć... Wpadnij do mnie dziś wieczorem przed 21... Tylko koniecznie załóż ten strój, co ci dałem... I odbierz e-maila ode mnie... – to był koniec rozmowy
Dorota podniecona szybko włączyła komputer i po chwili otworzyła wirtualny list. W nim był tylko link do strony internetowej. Weszła na nią i zamarła z wrażenia.
Była to strona ogłoszeń towarzyskich, gdzie były wyraźnie widoczne oba jej zdjęcia oraz anons o takiej treści: „Udostępnię swoją dziewczynę – amatorkę do seksu panom w dowolnym wieku za rozsądną cenę. Program, cenę i lokalizację ustalimy telefonicznie.” Poniżej był telefon do Alana. Dorotę zamurowało. Złość zmieszana z nienawiścią przepełniła ją. Od razu chciała zakończyć taką znajomość. „Podły zbir!’ – myślała. W gniewie chciała już spalić to ubranie, ale się powstrzymała. Postanowiła iść do szkoły, jak gdyby nigdy nic i zapomnieć o tym. Jednak myśl o wystąpieniu w roli prawdziwej dziwki jakoś ją zaczęła podniecać. Zaczęła sobie wyobrażać oddawanie się za pieniądze, poniżenie, wymuszoną lubieżność i zaczęło ją to coraz bardziej podniecać. Wieczorem w domu myślała już tylko o tym. Nie mogła przestać. Przed 21.00 była już przekonana – wystąpi w tym przedstawieniu dla niego. Da sobie zbrukać ciało przygodnym stosunkiem, a może w nagrodę Alan zechce sam jej posmakować. Uda drżały jej z przejęcia, gdy wkładała na siebie seksowne pończochy i spódniczkę. Na wierzch włożyła dla niepoznaki płaszcz. Mimo to w autobusie widać było spod płaszcza jej pończochy i szpilki. Kilku podchmielonych panów patrzyło na nią ze smakiem. To podnieciło ją jeszcze bardziej. Czyż nie pięknie będzie zeszmacić się dla Niego? „W końcu zaufał mi – jak nie przyszłabym, to by miał problem ze swoim klientem...” To już tu – wysiadła i jeszcze na klatce schodowej umalowała usta.

Otworzył drzwi Alan. Uśmiechnął się.
-         Jesteś... Dorota... – wyszeptał – wiedziałem, że przyjdziesz... Wejdź.
Gdy zdejmowała płaszcz, szepnął jej do ucha:
-         Masz odbyć stosunek swego życia. Masz być tak lubieżna, jak tylko potrafisz. Wiem, że potrafisz, czuję to... – to powiedziawszy skubnął ją po pośladku pod spódniczką
Dorota weszła do salonu. Na kanapie siedział nieznajomy, około czterdziestoletni mężczyzna. Brak włosów na środku czaszki rekompensowały mu gęste, czarne wąsy. Wyglądał przez to starzej, tak więc mógł być Doroty ojcem. Gdy zobaczył ją, zapłonął rumieńcem. Dorota zrobiła miłą i podnieconą minę. Podeszła do niego, rzuciła na powitanie „cześć, jestem Dorota...” W odpowiedzi mężczyzna odrzekł: „Roman”. Imię to wydało jej się śmieszne i staromodne zarazem. Nie dała po sobie jednak nic znać, tylko od razu zbliżyła swe usta do jego. Długi pociągły pocałunek z języczkiem podniecił go bardzo, ale także Alana, który siedział obok. Dorota czuła, że przetrwa tę próbę tylko wtedy, jeśli będzie wyobrażała sobie, że to, co robi z panem Romanem, robi z Alanem. Zaraz też rozpoczęła namiętny striptiz, a gdy zrzuciła już z siebie bluzeczkę i biustonosz, podeszła i oddała swe piersi na pastwę zaślinionych ust partnera. Trwało to chwilę, choć dla Doroty całą wieczność. Zerkała, kiedy mogła na Alana, który z podziwem unosił brwi, po czym je opuszczał. Teraz Dorota zaczęła Romana rozbierać. Ściągnęła bluzkę, rozpięła rozporek, po czym ściągnęła jego majtki. Zamknęła oczy zanim zaczęła ssać męskość łysawego towarzysza. Robiła to posuwistymi ruchami, tak że tamten prawie eksplodował. W ostatniej chwili wstrzymała się.
-         Na co masz ochotę? – spytała powabnie
-         Chcę cię przerżnąć, kurwo... – wyszeptał spocony jegomość
Dorota nie dała po sobie poznać, ale złość zajęła miejsce resztek jej podniecenia. W tym momencie spojrzała na Alana. Ten zrobił szybko zachęcający gest dłonią. Dorota przez moment była na niego zła, ale zaraz postanowiła, że mu pokaże, co potrafi. Uśmiechnęła się lubieżnie, zmysłowym ruchem zsunęła spódniczkę, po czym zaczęła powoli zsuwać pończochy, mrucząc lekko. Gdy była już w samych stringach, podeszła do niego i położyła jego dłonie na nich. „Ściągnij” – zakomenderowała szeptem. Roman ściągnął je dość szybkim, niezdarnym ruchem, a oczom jego ukazało się piękne łono Doroty. Ogoliła je specjalnie na ten wieczór. „Moja cipka należy dziś do ciebie...” – rzekła wyzywająco, aż Alan głośniej przełknął ślinę. „Klient” Doroty wstał i zaciągnął ją do łóżka. Ta położyła się na plecach i rozwarła niby to ochoczo uda. Roman nie tracił czasu i natychmiast zagłębił swego dość krótkiego członka w jej pochwie. Stosunek trwał dość krótko, gdyż jej partner był mocno podniecony. Gdy już sperma zalała jej pochwę i łono, Dorota na koniec zlizała resztki jej z męskości Romana i to tak lubieżnie i łapczywie, jak tylko potrafiła. Alan był wniebowzięty jej zaangażowaniem. Po skończeniu, padła zmęczona na łóżko. Roman, po chwili leżenia twarzą na jej brzuchu, uniósł się, wyciągnął z kieszeni spodni dwieście złotych i położył na jej nagich piersiach. „Tak dobrej kurwy nie ma chyba w żadnym burdelu, dzięki mała. Zasłużyłaś na te pieniądze” – rzucił na pożegnanie, po czym wyszedł z mieszkania.
            Alan patrzył na nagą, leżącą na jego łóżku Dorotę. Sperma na jej ciele zdążyła już zaschnąć.
-         Świetnie się spisałaś, dziękuję. Klient był tak podniecony, że nawet nie zauważył obręczy, które masz na kończynach, a to nie lada wyczyn! – pochwalił swoją cizię Alan
-         I ja dziękuję – w sposób wymuszony odrzekła Dorota – Panie! Czy mogę liczyć na podobną przyjemność z tobą? – spytała wprost
-         Może... – Alan zrobił chłodną minę. Wziął dwieście złotych z jej piersi i odrzucił sto z powrotem w to samo miejsce, mówiąc: „Masz, należy ci się”
Dorota uśmiechnęła się. Alan podał jej jednak ubranie i kazał się umyć i ubrać.
- Wracaj teraz do domu. Dziś byłaś najprawdziwszą kurtyzaną! Dziękuję! – to mówiąc pożegnał w drzwiach wyzywająco ubraną i zmęczoną Dorotę.

Brak komentarzy: